Duży spadek zamówień na produkcję kontenerów w minionym roku

Miniony czas nie dawał dużo optymizmu dla większości armatorów którzy działają na międzynarodowym rynku. Duże zawirowania na rynku w Chinach spowodowały znaczny spadek przewozów, między innymi rud żelaza do tego kraju i wyprodukowanych towarów do klientów na całym świecie. Dodatkowo coraz większa ilość oddawanych do użytku jednostek powoduje, że ceny frachtu systematycznie spadają, pojawiają się nawet przypadki, że rosnąca ilość statków musi czekać przymusowo w portach na kurs. To wszystko ma ogromny wpływ na chyba najmniejszy od ćwierćwiecza wzrost światowej floty kontenerowców. Jak podaje firma analityczna Alphaliner w kolejnym roku szybkość wzrostu nie przekroczy raczej pięciu procent, co w nawiązaniu do ponad dziesięciu przed 15 laty naprawdę nie jest wiele. Już w tamtym roku tempo wzrostu obniżyło się do wysokości około 5,5, w obecnym prognozowane jest jeszcze mniejsze i jeżeli sytuacja nie ulegnie poprawie, kolejne lata także będą słabe. Zresztą mając na uwadze aktualnie panującą sytuację armatorom wcale nie będzie się spieszyć do tego, że ruszać z nowymi projektami, wręcz odwrotnie, zwiększająca się ilość jednostek zostaje złomowanych.

Znaczny spadek zamówień na produkcję kontenerów w ostatnim roku

Sytuacja tego typu jest przede wszystkim wynikiem ogromnych nadwyżek miejsc w ładowniach. Aby dany rejs był opłacalny, to kontenerowiec musi być załadowany praktycznie całkowicie, w przeciwnej sytuacji będzie trzeba dopłacić do tego. Dotyczy to szczególnie kontenerowców o największej ładowności, jakich w minionych latach oddano duże ilości do użytku. Tylko w minionym roku na morza wyruszyło 60 tego typu jednostek, każda mająca pojemność około 20 tysięcy jednostek, a cały czas w stoczniach budowane są następne. Ocenia się, że następne 1/5 wszystkich nowych projektów będą stanowić statki mające taką ładowność. Ale już dzisiaj zaczęło się pojawiać wiele sygnałów mówiących o tym, że liczba największych kontenerowców jest zbyt wielka. Tak naprawdę są one użytkowane tylko na szlakach z Chin do Europy, bo jedynie tam utrzymają tam one odpowiednią rentowność. Oczywiście przy założeniu, że wypełni się je po same brzegi, stąd też coraz większa presja ze strony armatorów, żeby za każdym razem znaleźć ładunki.